Strony internetowe dla firm transportowych

Dostajesz stronę, po której spedytor od razu widzi, że twoja firma jest prawdziwa i że można jej powierzyć ładunek. Numer licencji, tabor po typach naczep, telefon do dyspozytora i formularz, który sam pyta o relację, datę załadunku i naczepę. Zapytanie przychodzi kompletne. Prostą stronę firmową z formularzem oddajemy w 3 do 5 tygodni od zatwierdzenia projektu.

Odpowiadamy w jeden dzień roboczy. Odpisuje człowiek z zespołu, nie automat.

  • Naszą stronę prowadzimy w pięciu językach
  • Odpisujemy w jeden dzień roboczy
  • Stała kwota spisana przed startem

Zapytanie przychodzi kompletne

Formularz sam pyta o relację, datę załadunku, wagę i typ naczepy, więc od razu wiesz, czy bierzesz kurs.

Działa na telefonie w trasie

Strona otwiera się od razu także w słabym zasięgu, więc spedytor nie wraca do wyników wyszukiwania.

Niemiecki klient czyta po niemiecku

Każdą wersję językową pisze człowiek znający transport, więc zagraniczny zleceniodawca nie odbija się od strony.

Google pokazuje twoją firmę

Kiedy ktoś szuka przewoźnika na twoim kierunku, twoja firma jest w wynikach, a nie za nimi.

Dane firmy na wierzchu

Numer licencji, NIP, ważność OCP i tabor po typach naczep widać od razu, bez otwierania załączników.

Ktoś pilnuje strony po wdrożeniu

Kopie, poprawki i raport z tego, ile zapytań przyszło i czego ludzie u ciebie szukali.

Dlaczego strona firmy transportowej nie przynosi zapytań?

Bo odpowiada na inne pytanie, niż zadaje spedytor. On wchodzi, żeby sprawdzić, czy masz wolny zestaw na relację Poznań, Mediolan, czwartek, i czy jesteś firmą, której wolno powierzyć ładunek. Zamiast tego dostaje zdjęcie ciągnika o zachodzie słońca i formularz z polem Temat wiadomości. Wraca na giełdę, bo tam ktoś odpisze mu szybciej.

Ładunek jest gotowy wtedy, kiedy jest gotowy. Spedytor szuka auta wieczorem, w niedzielę, w telefonie, jedną ręką, często tam, gdzie zasięg ledwo ciągnie. Jeśli twoja strona najpierw wciąga wielkie zdjęcia floty i przez kilka sekund pokazuje biały ekran, on tego nie doczeka.

Druga rzecz to formularz z szablonu: imię, e-mail, temat, wiadomość. Spedytor wpisze trzy słowa, ty oddzwonisz i dopiero wtedy zaczniesz zbierać to, co i tak musisz mieć. Skąd, dokąd, kiedy załadunek, ile ton, jaka naczepa, czy ADR. Trzy telefony na jedno zapytanie, a wycena dalej czeka.

Trzecia to język strony. Zdanie o wieloletnim doświadczeniu i nowoczesnej flocie nie mówi spedytorowi nic. Numer licencji wspólnotowej, liczba zestawów, ważne OCP i kierunki, po których naprawdę jeździsz, mówią wszystko naraz.

Czwarta to klient z zagranicy. Jeśli robisz kabotaż w Niemczech albo wozisz do Francji, twoi zleceniodawcy nie czytają po polsku. Automatyczne tłumaczenie tego nie załatwi. Niemiecki spedytor rozpozna maszynę po drugim zdaniu i wróci do przewoźnika, który napisał do niego po niemiecku.

Co spedytor sprawdza, zanim zamknie kartę

Sześć rzeczy, i żadna z nich nie jest zdjęciem ciężarówki. Chce wiedzieć, czy jesteś legalnym przewoźnikiem, czym wozisz, dokąd, do kogo zadzwonić i jak szybko wyśle zapytanie. O to, czego nie znajdzie w kilka sekund, nie dopyta. Po prostu zamknie kartę i napisze do kogoś innego.

Przejdź swoją obecną stronę tą listą, najlepiej na telefonie i z wyłączonym Wi-Fi:

1. Numer licencji wspólnotowej i pełne dane firmy widoczne bez schodzenia na sam dół. 2. Ważne OCP z sumą gwarancyjną i zakresem terytorialnym. 3. Tabor rozpisany po typach naczep i liczbie zestawów, zamiast hasła o nowoczesnej flocie. 4. Kierunki i rodzaje przewozów: całopojazdowe, drobnica, kabotaż, ADR, chłodnia. 5. Bezpośredni numer do dyspozytora i godziny, w których ktoś odbiera. 6. Formularz, który pyta o relację i datę załadunku, a nie o temat wiadomości.

Odhaczyłeś cztery punkty albo mniej? Twoim problemem nie jest brak reklam. Ludzie już wchodzą na twoją stronę, tylko wychodzą z niej bez zapytania. Naprawienie tego kosztuje mniej niż kampania, a efekt widać szybciej.

Ile to trwa i od czego zależy termin

Prosta strona firmowa z formularzem zapytania: 3 do 5 tygodni od zatwierdzenia projektu graficznego. Serwis z wersjami językowymi, stronami pod kierunki i bazą tekstów: 6 do 10 tygodni. Najczęściej rozstrzyga jedno, kto pisze treści. Jeśli piszemy my, potrzebujemy jednego warsztatu i twoich odpowiedzi. Jeśli piszesz ty, termin zależy od twojego wolnego wieczoru.

Co realnie przesuwa termin w jedną albo w drugą stronę:

- Liczba języków. Każdy to osobna praca tłumacza, który wie, czym różni się przewoźnik od spedytora. - Treści. Tu staje najwięcej projektów, dlatego pierwsze teksty piszemy z tobą na jednym spotkaniu. - Połączenie strony z tym, co już masz: program do zleceń, poczta firmowa, system ofertowania. Chodzi o to, żeby zapytanie samo trafiało tam, gdzie pracujesz, i nikt nie przepisywał go z kartki. - Przeniesienie starej strony tak, żeby Google nie zgubił adresów, które już zna. To osobna robota i warto zrobić ją raz, a porządnie. - Strefa klienta albo podgląd zlecenia. To już program, nie wizytówka, i liczy się inaczej. - Wymagania dużych zleceniodawców: zgody, polityka prywatności, dostępność dla osób z niepełnosprawnościami, serwery w Unii.

Wyceniamy stałą kwotą po spisaniu zakresu. Zakres i kwotę dostajesz na piśmie przed startem prac. Nie liczymy godzin i nie dopisujemy do faktury poprawek, które wynikają z naszego błędu.

Często zadawane pytania

Powiedz, kto do ciebie dzwoni i po co

Odpiszemy w jeden dzień roboczy i odpisze człowiek z zespołu. Jeśli wyjdzie, że wystarczy poprawić stronę, którą już masz, powiemy to wprost.

Opowiedz o firmie

Skontaktuj się z nami

Masz pytania dotyczące systemu BWT?
Chcesz umówić się na prezentację?
Skontaktuj się z nami, a odpowiemy na wszystkie Twoje pytania.

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.